RZEŹNIA

  1. Wypadki otwartego buntu stworzeń skazanych na śmierć w praskiej rzeźni notuje się częściej. Pewnego roku złapano jedną uciekinierkę na Saskiej Kępie. Kiedyś przywieziono jałówkę, która z pianą na pysku rzucała się na ludzi — dziewięć dni ją obłaskawiano, zanim się dała uśmiercić. Skazańcy kopią, gryzą, w rozmaity sposób bronią swego życia. Na ogół jednak poddają się bez walki — każdego dnia ginie tu­taj 2 tysiące świń, blisko 350 sztuk bydła i około 200 cieląt. Brzuch milionowego miasta żąda nieustan­nych ofiar, puste talerze wymagają ciągłych uzupeł­nień. Rzeźnia to jak gazownia, elektrownia lub zakład oczyszczania miasta — zauważa się je, kiedy przestają działać lub funkcjonują wadliwie. Na co dzień są tyl­ko kółkiem w ogromnym mechanizmie, kółkiem, które musi obracać się stale i miarowo.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele ciekawych wpisów dotyczących urbanistyki i polityki. Zapraszam do czytania i komentowania naszego serwisu. Zapraszam do czytania!
Wszelkie prawa zastrzeżone ©